2019/2020 – “Schyłkowy Kaczyński”.

Rewolucja” prezesa towarzysza Kaczyńskiego stęka, kwęka, się potyka …. Przegrany Senat, za chwilę wyrok TSUE i zatrzymanie, a nawet cofnięcie zawłaszczenia przez PiS władzy sądowniczej. A do tego – ze względu na prezydencką kampanię wyborczą – niemoc do radykalnych kroków, niemożność niepopularnych decyzji i jeszcze spowolnienie gospodarcze i brak kasy.

Szczęśliwe okno czasu „dobrej zmiany” właśnie się zamyka. Nie zdążyłeś pan, towarzyszu Kaczyński, nie zdążyłeś. Twoja „Rewolucja”, towarzyszu prezesie, zaczęła się i kończy na kadrach, na ich najsłabszych ogniwach.

Przez 2 lata Andrzej Duda – który psim swędem, niezrozumiale także dla siebie, został Prezydentem – karnie i z pełnym uszanowaniem wykonywał rozkazy towarzysza prezesa, a „Rewolucja PiS” pędziła od przestępstwa do przestępstwa, od zwycięstwa do zwycięstwa.

Aż nastało lato 2016, kiedy to Andrzej Duda „ Niezłomny”, przestraszył się po raz pierwszy i zawetował dwie kluczowe dla Kaczyńskiego „ustawy sądowe”. I do obawy przed odpowiedzialnością za łamanie Konstytucji dołożył sobie drugi potężniejszy strach – strach przed towarzyszem prezesem. Strach, który kazał mu zrobić wszystko, żeby Kaczyńskiego udobruchać. I on to zrobił. Napisał jeszcze gorsze ustawy prowadzące wprost do podporządkowania PiS-owi władzy sądowniczej i doprowadził do ich uchwalenia.

Ale była to już musztarda po obiedzie. Andrzej Duda ukradł Kaczyńskiemu skarb najcenniejszy, ukradł mu czas. Spowolnił tempo, oddalił metę, rozpieprzył plan.

I Kaczyński to wie, „Rewolucja” to wie i oni mu tego nigdy nie zapomną. I on to wie, i boi się, i broi, i nabzdycza, i pęka. Dwa, trzy niedobre sondaże, presja Kaczyńskiego i osobista odpowiedzialność za sukces, ba za przetrwanie „dobrej zmiany, plus strach przed nieprzewidywalnymi skutkami przegranej – to może być za dużo dla jego niezłomności, dla jego puszystości i nadęcia.

Andrzej Duda, moim nieskromnym zdaniem, wyborów prezydenckich nie ma prawa wygrać choćby dlatego, że on zwyciężyć musi. Andrzej Duda przegra wybory także dlatego, że PiS, że Kaczyński popierają go, bo muszą, kochają go, bo muszą i nie niszczą, bo jeszcze nie mogą.

Adam Czejgis.

 

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *