Czego nie powiedział Tusk

Rakieta o nazwie „KRACH” została już załadowana i właśnie startuje. I tak jak to, że po dniu nastąpi noc, i jak to, że 2 + 2 nie równa się 8, tak pewne jest, że w niedługim czasie krach na Polskę spadnie. Narodowa katastrofa finansowa jest już nie do uniknięcia, i to niezależnie od opcji rządzącej.

Donald Tusk o tym nie wspomniał ani słówkiem, bo nie mógł. Ani on, ani żaden inny liczący się polski polityk nie może tuż przed wyborami powiedzieć Polakom, że już wkrótce znacząco zbiednieją. Nikt jeszcze nie wie jak szybko, nikt jeszcze nie wie jak bardzo zubożeją. Ale że do krachu polskich finansów wkrótce dojdzie, o tym myślący politycy, tak opozycji jak i władzy, doskonale wiedzą.

O tym, że państwo jest silne i bogate i społeczeństwo żyje długo, szczęśliwe i dostatnio, nie decydują bogactwa naturalne, położenie geograficzne, sojusze. O sukcesie decyduje w głównej mierze zdolności organizacyjne polegające na umiejętności powstrzymania się od natychmiastowej konsumpcji osiągniętego już dobra. Inwestycje w przyszłość są podstawą osiągnięcia długotrwałego dobrobytu, tak w biznesie jak i w rodzinie, w narodzie, w państwie.

Przez 26 lat Wolnej Polski wszystkie rządy przestrzegały niepisanej umowy pod nazwą „Jesteśmy na dorobku” – nie przesadzajmy z „żarciem”, inwestujmy, kontrolujmy zadłużenie, a pomoc socjalna tylko tym, co sobie sami nie mogą poradzić.

Aż nadszedł rok 2015, kiedy to prezes Kaczyński ogłosił, że państwo jest już na tyle bogate, a on i PiS tacy szczodrzy, że teraz będą kasę za darmo rozdawać. I dawaj, dwadzieścia kilka miliardów złotych na 500+ na drugie i następne dziecko, a w tym lekką ręką kilkanaście miliardów dla rodzin zamożnych, które tych pieniędzy niespecjalnie potrzebowały. Ale „darowanemu” koniowi nie zagląda się w zęby, choć ten koń to jakby koza i wcale nie tak darmo. Na dokładkę wbrew demografii, w poprzek matematyki, pan prezes wiek emerytalny obniżył. I poszło w kraj, jak to poprzedni rząd społeczeństwu zabierał, a pany dobrotliwe z PiS-u Polakom oddają.

Wszystkie te dodatkowe wydatki państwa, w zestawieniu z dobrą światową koniunkturą gospodarczą i naprawdę rosnącą (niezupełnie za zasługą PiS-u) ściągalnością podatków, jeszcze jako tako mieściły się w napęczniałym budżecie.

I było miło, i słupki rosły, Suweren dobrych panów na rękach nosił. Władza się umacniała. Prorok Kaczyński 30 lat dobrobytu w narodowo- katolickiej Polsce ogłosił.

Trzy lata łamania Konstytucji, niszczenie trójpodziału władzy, podporządkowanie sobie sądów, czyli podstawy demokratycznego państwa prawa, zawłaszczanie wszystkiego i wszędzie i afera za aferą – wszystko to spływało po PiS-ie jak po kaczce. Dopiera afera samego proroka prezesa uświadomiła im, że mogą wybory przegrać, że mogą wkrótce boleśnie odczuć konsekwencje swoich niecnych czynów.

I wtedy, jak zwykle, niezawodny prezes prorok Kaczyński ratuje całą Zjednoczoną Prawicę. Daje nowe nadzieje, dmucha w oklapłe już skrzydła.

Piątka Kaczyńskiego, kolejne miliardy zabrane z wieloletnich oszczędności Polaków: fundusze z rezerwy demograficznej, z OFE i – co najbardziej szkodliwe – z rosnącego maksymalnie długu publicznego.

Konsumpcja owszem napędza gospodarkę, ale z reguły na krótko – kończą się pieniądze i nieuchronnie rodzi się kryzys. Już teraz państwo polskie rocznie wydaje 28 miliardów zł na same odsetki od długu publicznego. Ale dla proroka prezesa parę miliardów w tę czy tamtą kieszeń to nie problem – kuglarz premier biliony obiecuje.

Pomyślmy, co się stanie, jak cudowna piątka nie zadziała albo zadziała, ale za słabo. Kiedy znowu stanie PiS-panom przed oczami widmo utraty znoszącego im złote jaja tak pięknie upartyjnionego PiS-państwa. Kiedy notowania partii nie będą gwarantowały Kaczyńskiemu samodzielnej władzy, wtedy znowu wyciągnie z worka następne miliardy. A kto bogatemu zabroni.

A opozycja? Co na to opozycja? Opozycja jeszcze nie rozdaje, bo nie może, ale obiecywać może i obiecuje. Prorok prezes Kaczyński swoją polityką przekupywania wyborców ich własnymi pieniędzmi, sprawił, że już nie liczy się dla nich jakość i sprawność rządzenia. Liczy się, kto ile da. Polubili jeść, dużo i szybko – żeby nie zabrali.

I opozycja jest pod ścianą, i żeby móc wygrać wybory i naprawiać złe rządy, a później utrzymać się przy władzy, musi wpierw obiecać za dużo i później za dużo dać.

Rakieta o nazwie „KRACH” została już załadowana, i właśnie startuje. I tak jak to, że po dniu nastąpi noc, i jak to, że 2 + 2 nie równa się 8, tak pewne jest, że w niedługim czasie krach na Polskę spadnie. Narodowa katastrofa finansowa jest już nie do uniknięcia, i to niezależnie od opcji rządzącej.

Donald Tusk o tym nie wspomniał ani słówkiem, bo nie mógł. Ani on, ani żaden inny liczący się polski polityk nie może tuż przed wyborami powiedzieć Polakom, że już wkrótce znacząco zbiednieją. Nikt nie wie jak szybko, nikt jeszcze nie wie jak bardzo zubożeją. Ale że do krachu polskich finansów wkrótce dojdzie, o tym myślący politycy, tak opozycji jak i władzy, doskonale wiedzą.

Adam Czejgis.

Please follow and like us:
error

2 thoughts on “Czego nie powiedział Tusk

  • Katastrofę Polski rozpoczął Buzek przez utworzenie OFE a podwaliny tego nieszczęścia stanowiła konstytucja Kwaśniewskiego 1997r. zabraniająca zadłużania się rządu w NBP.
    Zabranie zusowi pełni składek Polaków i skierowanie tego strumienia do prywatnych kieszeni to był cios dla budżetu, który odtąd musiał uzupełniać dziurę w ZUS, a zakaz zadłużania w Polsce spowodował konieczność zadłużania budżetu za granicą. 2+2=4. W 2000 roku było już jasne jak się ta hucpa skończy, nie było tylko jasne kiedy.

    • Eee nikt nie zabrał ZUSowi “pełni składek” tylko jakieś 3% kosztów pracy.
      Do tego zakaz zadłużania się w NBP ma o tyle sens, że NBP co by nie mówić o jego rzekomej niezależności od rządu jest jednak dosyć zależny. Rząd na swoje pomysły ma znajdować kasę z głową po prostu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *