W piątkowy wieczór odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Kocham demokrację” i „Wyborcza na żywo”. Tym razem na zaproszenie stowarzyszenia Wolne Miasto Płock i Klubu Dyskusyjnego im. Tadeusza Mazowieckiego przyjechał znany dziennikarz Jacek Żakowski.

W Polsce demokracja nie ugruntowała się społecznie

Gość zaczął od oceny obecnego ustroju w Polsce.

– To, że tu przyszliście, świadczy o tym, że trochę demokracji jeszcze mamy – zwrócił się do licznie zebranych płocczan Żakowski. – Bo demokracja to ludzie. Jednak po tym, jak Prawo i Sprawiedliwość naruszyło konstytucję, trudno o niej mówić. Demokracja to bowiem rządy prawa i wolne sądy. U nas przez te 25 lat demokracja nie ugruntowała się społecznie. Nie zbudowaliśmy systemu pluralistycznego. Raczej powstało coś na kształt prezydencjalizmu. Polega on np. na tym, że burmistrzowie czy prezydenci miast zyskali przewagę nad radami, a w Sejmie zmiany regulaminu szły w stronę dyktatury marszałka. A przy tym oduczyliśmy społeczeństwo zaangażowania obywatelskiego. Przykładem są np. rady rodziców w szkołach. Zaczęło się je postrzegać jako matki frajerki. Szkoły są „opuszczane” przez rodziców. A przecież tam zapadają ważne dla młodych decyzje. Np. jak obchodzić 11 listopada. Nacjonalistycznie czy patriotycznie? Rady rodziców mają tu coś do powiedzenia.

Jeden z uczestników spotkania, potwierdzając słowa dziennikarza, przypomniał, że w jednej z płockich szkół średnich udział w uroczystościach patriotycznych wzięli przedstawiciele Obozu Narodowo-Radykalnego.

– I gdzie są rodzice? – pytał Jacek Żakowski. – Dyrektorka mogła być pod czyjąś presją, ale czemu rodzice się zgodzili, by dzieci poszły na spotkanie z faszystami?

Monika Niedźwiecka, inicjatorka akcji „Jedzenie zamiast bomb”, która nagłośniła tę sytuację, przypomniała, że wówczas członkini rady rodziców nie widziała nic złego w obecności ONR.

– Przestrzeń dla faszyzmu jest coraz większa. To było też widać na marszu 11 listopada w Warszawie – mówiła Niedźwiecka i opowiedziała, że w Święto Niepodległości była wśród osób blokujących przejście marszu na moście Poniatowskiego (publiczność szczelnie wypełniająca salę oraz gość zareagowali gorącymi oklaskami). – Obecna władza otworzyła szlaban narodowcom, ale ich działania zaczęły się dużo wcześniej. Giertych, który dziś uważa się za demokratę, zakładał Młodzież Wszechpolską, a narodowcy już za PO demolowali Warszawę. Wtedy już trzeba było uczyć tolerancji. Marek Edelman mówił o tym w 2006 roku, ale nikt go wtedy nie słuchał. Dlaczego jesteśmy obojętni?

– Mamy postawę gapowicza – odpowiedział Żakowski i zwrócił się do Niedźwieckiej. – Pani pojechała na most Poniatowskiego, a inni liczyli, że pani to załatwi. Do mnie też często ludzie zwracają się, mówiąc: „Panie Jacku, zróbcie coś”. Tylko kilkadziesiąt tysięcy osób jest gotowych, by coś zrobić w obronie demokracji. Może społeczeństwo nie dojrzało do demokracji? To wizja pesymistyczna. A może być tak, że jest zdolne, ale przysnęło. Obudzi się, gdy PiS będzie straszny.

Ludzie chcieli się wyzwolić z rozczarowania sobą

Jedna z uczestniczek spotkania stwierdziła, że to właśnie dziennikarze będący czwartą władzą mogą coś zrobić. Zarzuciła gościowi, że to właśnie media, atakując PO, doprowadziły do tego, że PiS wygrał wybory.

– Już za pierwszych rządów PiS mówiłem, że jeżeli z tamtej katastrofy nie wyciągniemy wniosków, to ona wróci w jeszcze gorszej formie. Ale to nie dziennikarze wygrali wybory dla PiS, ale PO – odpowiadał Żakowski. – Moi koledzy uważali, że trzeba PO chwalić, bo inaczej wzmacnia się PiS. Ale to ludzie mieli dość piętnowania tych, którzy gorzej sobie radzą, co było zwieńczone wypowiedzią Bronisława Komorowskiego, że jak ktoś mało zarabia, to niech zmieni pracę, weźmie kredyt. Ludziom do głowy nie przyszło, że 500 zł można dostać. A jednak dostali. Większość społeczeństwa chciała się wyzwolić z takiego poczucia winy, że sobie nie radzą, z rozczarowania sobą. Tak naprawdę PO zrobiła też dużo dobrych rzeczy. W ich czasach zyskali ci najmniej zarabiający. Tyle że PO bała się mówić językiem socjalnym. Krytyka była konieczna. I trzeba było ich krytykować już od pierwszej kadencji.

Żakowski podzielił władzę na tę, która stanowi, i na tę, która przeszkadza. I przyznał, że cieszy się z faktu, że dziś mamy ponad 200 posłów i aktywnych obywateli, którzy mogą przeszkadzać. Za przykład skutecznego przeszkadzania podał ustawę o regionalnych izbach obrachunkowych, która została zablokowana. Gdyby tak się nie stało, to władza centralna mogłaby odwoływać burmistrzów i prezydentów miast.

Władzę w Polsce przejął nieprzyjazny desant

– Ale opozycję mamy bezsilną! – zwróciła uwagę uczestniczka spotkania i dodała, że w ponad 100-tysięcznym Płocku na protesty przychodzi 30 osób. – Jak można obudzić ten naród?

Jacek Żakowski przypomniał, że takie obudzenie udało się zaraz na po tym, jak KOD powstał. Ale potem KOD popełnił błąd.

– To nie chodzi tylko o chodzenie po ulicach. A KOD przy tym pozostał – mówił gość. – Tymczasem w momencie szczytu trzeba było energię przekierować na tworzenie struktur użytecznych. Na animowanie np. komitetów osiedlowych, organizowanie świetlic dla dzieci, czyli robienie rzeczy pożytecznych. Wtedy to się nie stało, więc teraz też się nie stanie. Mobilizacja musi wytworzyć się na nowo. Ustawy sądowe będą procedowane, ale już nie będzie 100 tys. na ulicach, bo ta para zeszła. Czas upłynął. Nie ma pod sądami pikiet, a prezesi sądów są wywalani. A przecież w wyborach samorządowych to właśnie sądy okręgowe będą kontrolowały głosowanie.

Według Żakowskiego dziś władzę w Polsce przejął nieprzyjazny desant. Toczy się walka nie o to, kto będzie rządził, ale o Polskę. O to, czy będzie do wytrzymania. Czy będzie miała godną pozycję w świecie. Z obecnej sytuacji w Europie wygrana może wyjść Francja czy Niemcy, a my możemy przegrać.

– Jednym z naszych problemów jest to, że klasa polityczna jest kiepska intelektualnie i ma problem z odczytaniem sygnałów z rzeczywistości – mówił dziennikarz. – Pierwszy rok rządów PiS to był szok, zupełnie zrozumiały. Wszyscy pytali: „Co tu się dzieje?”. Ale drugi rok został kompletnie zmarnowany. Straciliśmy wszystko, łącznie z nadzieją. I za to odpowiada Grzegorz Schetyna. Negocjacje o negocjacjach z Petru to tragedia.

Kaczyński będzie wysuwał się z UE

Jacek Żakowski zwrócił też uwagę, że Polska jest w bardzo trudnej sytuacji w Unii Europejskiej. W środę została przegłosowana rezolucja krytykująca sytuację w Polsce, dotyczącą Trybunału Konstytucyjnego i ustaw o sądownictwie. Może dojść do nałożenia sankcji przez UE. Przypomnijmy, że sześciu posłów PO głosowało za jej przyjęciem.

– Jak Europa może nam pomóc, pomagając niedemokratycznym rządom? – zwracał uwagę dziennikarz. – Chciałbym, żeby Polska nie zmuszała Unii do stosowania sankcji, ale chciałbym też, by Europa nie tolerowała niedemokratycznej Polski. To ciężki wybór. Trzeba jednak przestać tłumaczyć Zachodowi, że musi odstąpić od zasad, by nie robić kłopotów Polsce.

A jeśli będą sankcje? Jak je przyjmiemy? Zrozumiemy czy się obrazimy?

– Jak będą sankcje, to Polska wystąpi z Unii. Ale Kaczyński nie zrobi referendum, bo jest mądrzejszy od Davida Camerona – odpowiadał Żakowski. – Będziemy wysuwać się z UE. To się będzie toczyło przez narastanie wrogich gestów. Nie dacie nam pieniędzy, to nie zapłacimy składki. Nie zapłacimy składki, to stracimy głos w Radzie. Nie będziemy mieli głosu w Radzie, to nie zastosujemy się do prawa europejskiego itd.

Przeciwko PiS zbuntuje się prawica

Podczas spotkania padło również pytanie o młodych. Im atrakcyjne wydają się wspólnoty kibolskie czy ONR. Co zrobić, by nie mieli prawicowego „przechyłu”?

– Trend został już niestety wytyczony – smutno przepowiadał Żakowski. – Jesteśmy najgorszym pokoleniem. Najpierw wyzyskiwaliśmy emerytów, czyli naszych rodziców, a teraz płacą nasze dzieci pracujące na „śmieciówkach”, bez szansy na mieszkanie. Pierwszą partią, która to zauważyła, jest właśnie PiS. To systemowo okropna partia. Ale jednak zaczęła robić to, co wszyscy powinni robić w sprawach socjalnych po 1989 roku. Część młodych zaczęła szukać oparcia w sprzeciwie wobec rzeczywistości. Czemu nie ma on wymiaru lewicowego? Bo lewica to Leszek Miller. Trudno sobie wyobrazić młodego człowieka, który idzie za Millerem. Boję się, że tak też będzie z liberalnym centrum. Gdzie wtedy młody pójdzie? Do ONR. Bunt przeciwko PiS-owi to będzie bunt prawicowy.

Na spotkaniu został poruszony też temat uchodźców. Według Jacka Żakowskiego, gdyby Angela Merkel nie otworzyła granic, to dziś Węgry wyglądałyby jak Liban.

– Czy my możemy się odgrodzić? Nie możemy, bo demograficznie się rozłożyliśmy. Wykształciliśmy model, w którym posiadanie dzieci jest trudne. To teraz musimy przyjąć uchodźców – stwierdził dziennikarz.

Zródło Gazeta Wyborcza