Jaka żmija jest

Jaka żmija śliska jest, każdy wie i jaka jadowita – też. Ale że ona prawie ślepa, to już, panie kochany, mało kto pamięta. A taka żmija to, panie, jak ta zmora nie przymierzając, kiedy zagrożona, kiedy strach jej pod ogonem drapie, to będzie ona kąsać jak wariatka na prawo i lewo, bez wyboru… i bez opamiętania.

Pan prezes, z szacunkiem całym, uwierzył onegdaj, że dar taki posiada on boski, że jak fakir jakiś nad żmijami zapanuje, do roboty dla siebie zmusi. Czarodziejskich fletów pan prezes, panie kochany, na zapas naszykował, żmije z całej polski na salony ściągnął.. i zagrał … Panie, jak on im zagrał, tak cudnie, że one jak te frygi, jak motyle tańczyły. Panie, toć to chyba nawet w teatrze „Bolszoj” takich pląsów nie uświadczy. Myszy piszczały, żmije tańcowały – pięknie było, miło było, dostatnio i po bożemu. I wszyscy byli zadowoleni, nawet te myszy głupie.

A że, zagranica, panie tego, psioczyła, że im ta muzyka i tańce nie pasiły… to z zazdrości i ze strachu, panie kochany. Bo te żmije, panie, w tańcu tak strasznie syczały, tak jęzorami wykręcały groźnie, że Niemcom i tym innym Żabojadom po nogach leciało z samego zadziwienia tylko, o cykorze nie wspominając.

I tak pięknie było i się rozpieprzyło. Czy to flety pan prezes kochany zakupił wybrakowane, czy też tchu mu braknie, bo muzyka coś chrypi, a żmije tylko syczą, ślepiami jak smoki świecą i gryzą, i jadem plują wkoło i w siebie nawzajem. Tańczyć, jak pan prezes zagra, nie chcą, wiją się jak ogłupiałe … ba nawet na prezesa popluwać próbują. Koniec Świata, panie kochany, koniec Świata.

Adam Czejgis.

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *