Jestem Polakiem, jestem katolikiem, ale nie jestem debilem….

Dziś jeszcze masz wybór, wierz (daj Bóg, daj Los, daj Fart), że nie ostatni. W wyborach w 1989 roku wierzących w zwycięstwo Solidarności na palcach jednej ręki policzyć było można. Teraz jest nas trochę więcej, więc o co chodzi? Panie i Panowie przypomnijcie też sobie rok 2007, kiedy to całą misterną przedwyborczą grę Kaczyńskiego, genialnie rozpieprzył właśnie min. sprawiedliwości Ziobro. Historia kocha się powtarzać. 

Jestem Polakiem katolikiem, ale nie jestem głuchym i ślepym debilem, a tak jestem traktowany przez władzę. Mafijność tej nowo-bolszewickiej pseudo-chrześcijańskiej ekipy osiągnęła dziś kolejny szczyt. Jedną ręką kupują obywateli za ich z trudem zarobione pieniądze, drugą ręką zawłaszczają państwo, oczerniają niewygodnych, korumpują słabszych. Ministerstwo Sprawiedliwości RP okazało się siedliskiem trolli, tarczą kiboli, wspólnikiem faszystów. Jestem ojcem, mężem, dziadkiem, właściwie przeżyłem już życie, ale na miarę moich wątłych sił i możliwości zrobię wszystko, żeby oszczędzić moim dzieciom i wnukom powrotu ich ojczyzny do dyktatury, na wzór PRL i Erdogana, dyktatury Kaczyńskiego i Rydzyka. Na naszych oczach, z milczącym przyzwoleniem większości obywateli, powstało jednopartyjne ustrojstwo, z atrapą Parlamentu i niektórych już Sądów. Ustrojstwo gdzie rozpasanie, a i przestępstwa jego urzędników nie stanowią problemu dla władzy, jedynie zakłopotanie, że się wydało, że akurat przed wyborami … 

Jestem Polakiem katolikiem, ale przede wszystkim jestem człowiekiem i nie jestem samobójcą – dlatego nie zagłosuję na PiS. Jestem stary, jestem chory, ale nie jestem idiotą i kiedy słucham słów abp. Jędraszewskiego, który przesłanie Himmlera o „homoseksualnej zarazie” stawia ponad ewangeliczne nakazy miłości i miłosierdzia, a obecni wierni biją brawa i nikt z hierarchów ani wtedy, ani później nie potępia tych słów – wtedy się boję.

A kiedy samozwańczy naczelnik państwa, prezes Kaczyński, publicznie wyraża arcybiskupowi wdzięczność w imieniu swoim, w imieniu władzy i polskiego państwa, w imieniu polskich katolików – ogarnia mnie przerażenie.

W Polsce, w moim kraju i w polskim Kościele Katolickim, w moim Kościele, do władzy doszli źli ludzie. Ludzie głęboko wierzący tylko w siebie, bez hamulców, z ponadludzkim „My” – rozgrzeszeniem każdej podłości – „My” dobrzy, „Oni” źli i tylko śmierć nas pogodzi.

Jestem Polakiem i Europejczykiem, konserwatywnym antykomunistą, zagłosuję na Koalicję Obywatelską, ale równie dobrze mógłbym oddać swój głos na PSL lub na Lewicę. Co za różnica, wszyscy, którzy nie sympatyzują z obecną władzą, wrzuceni zostali w jeden wór i przedstawiani są przez pisowską propagandę jako „komuniści, złodzieje, nie-Polacy, nie-ludzie”. Choć to właśnie oni, te „wredne elity” ci „podli lewacy” z Unii Wolności, z SLD, z AWS, z PSL, z PO i inni przez dwadzieścia pięć lat wolnej Polski z po-sowieckiego zadupia wprowadzali nas na europejskie, na światowe salony.

Dzisiaj, z perspektywy lat, nauczeni doświadczeniem widzimy, jak wiele błędów popełnili. Ale na pewno nie można im zarzucić braku skuteczności ani dobrej woli w sprawach dla Polski najważniejszych.

I komu to przeszkadzało? Przyszli, nakłamali, na krzyż zawiesili wór srebrników.

  • Stój! W tył zwrot! Na wschód marsz! – zawołali.
  • Módl się i słuchaj, głosuj na Kaczyńskiego – później kochaj albo giń, ewentualnie wypierdalaj! – ogłosili.

Dziś jeszcze masz wybór, wierz (daj Bóg, daj Los, daj Fart), że nie ostatni. W wyborach w 1989 roku wierzących w zwycięstwo Solidarności na palcach jednej ręki policzyć było można. Teraz jest nas trochę więcej, więc o co chodzi? Panie i Panowie przypomnijcie też sobie rok 2007, kiedy to całą misterną przedwyborczą grę Kaczyńskiego, genialnie rozpieprzył właśnie min. sprawiedliwości Ziobro. Historia kocha się powtarzać. 

Adam Czejgis.

 

 

Please follow and like us:
error

4 thoughts on “Jestem Polakiem, jestem katolikiem, ale nie jestem debilem….

  • Dzień dobry Panu ! Szacunek dla Pana za powyższy elaborat. Szacunek. Mam jednak do Pana ważne pytanie: Jak Pan, deklarujący się jako Katolik, osoba wierząca w Wyższą Siłę, może pokornie się godzić na codzienne, permanentne działania wielu ludzi Pańskiego Kościoła, sprzeczne z podstawowymi zasadami deklarowanymi formalnie przez tych ludzi. Nie ma sensu wymieniać wszystkiego co łamią swoim postępowaniem i wypowiedziami. Co Pan może w tej sprawie zrobić. W polityce może Pan chociaż co parę lat oddać swój głos na za lub przeciw. A w Kościele? Pytam poważnie jak Pan to ocenia i co może Pan z tym zrobić. Pozdrawiam serdecznie. Karol Pomski

  • Gdyby sądzić wg. wypowiedzi wygłaszanych tu na temat swego rozumu, inteligencji, przenikliwości politycznej i mądrości , to Polskę zamieszkują sami geniusze intelektu na miarą co najmniej A. Einsteina. Jednak wedle najnowszych badań, 68% dorosłych nie rozumie treści gazety codziennej czy wiadomości w TV.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *