Kiełbaski wyborcze

Ludziska kochane, chodźta do nas, wybierajta do smaku, do syta. Prezenty od pana prezesa: kiełbaski pachnące, szyneczki złociste, pasztety rumiane, kaszanki swojskie, salcesony wypasione…. Ludzie! Ludzie! Chodźta do nas, wybierajta i bierzta, i jedzta. Mamy tego towaru od metra, jedzta, wam tera też się należy.

Asortyment, transze, środki wędzone, parzone, dobrze przyprawione, ile tylko chceta, ile wam się zmieści. Bierzta i jedzta, bierzta i jedzta, kochane, bo się popsuje, bo zaśmiardnie…. Albo, na ten przykład, taki Tusk z Brukseli przyjedzie i wam wszystko zeżre. A co, on tera po tej szwabskiej diecie to i pasztetową podeschłą, kurde, nie pogardzi.

Ludzie! Ludzie! Chodźta do nas, bierzta i wybierajta – za darmochę, na krzywy ryj, bez ceregiel, bez limitów… Dla wszystkich starczy, ale pamiętajta, strzeżonego strzeże… i jak mówi panna Krysia – kto szybko żre, ten dwa razy żre … i tylko raz, za przeproszeniem, rzyga, o innych wypróżnieniach z obyczajności nie wspominając.

Patrzajta ludziska, ile dobra tego… A gadali, a krzyczeli, że się nie da, że zabraknie. I co? I się, kurna, dało i nastarczyło, i nastarczy. Tu się przemieli, tu poskleja, tam odsypie, tam dosypie, doda gliny, wody doleje… posoli, poświęci, popieprzy… I się da, kurna, bo jak pan prezes mówi, że coś można, znaczy, że trzeba, że mus. A darowanej szynce nikt w bebechy nie będzie zaglądał

Bo

Czy z gumy,

Czy z wełny,

Aby bebech pełny.

Kamyki czy kasze,

Aby polskie nasze.

I nie będzie

Żabojad

Czy inny Niemiaszek

Mieszał nam w kiełbasie.

My są Rzeźniki polskie,

Polskie Matki Boskie.

Racje układamy

W rymy częstochowskie

Bo my rację mamy.

My je  Europie

Tanio odsprzedamy,

Jak nas posłuchają,

Jak nas pokochają.

A jak się postawią,

A jak będą chamy,

To ich tym widelcem

W żebra połechtamy.

Zrobim minę srogie,

W tyłki wlepim kierpce

I krzyżyk na drogę.

Nawet gdy nie stanie

Nam na sytą strawę

My z kolan powstaniem,

I gnoju podrzucim

Urośnie nam zysk.

Będziem gryźli trawę,

I w pysk!

I w pysk!

I w pysk!

 

Adam Czejgis.

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *