Kłamać to trzeba umić

Panie Adam, słucham ja tego młodszego Morawieckiego premiera i myślę sobie: Jaką to chytrość trzeba w sobie posiadać, żeby tak Kaczyńskiemu świat zmydlić, żeby tamten tylko jego słuchał i w jego dyrdymały wierzył. Ludzie widzą, że on kłamczuch. Sąd mówi – kłamczuch. A on, kurna jego, nie dość że nic sobie z tego nie robi, to jeszcze te swoje banialuki powiela, miesza, zakręca – co dzień, co godzinę, więcej, więcej, ten tego mać.

Panie Adam, patrzyłem, słuchałem… aż mnie oświeciło: Panie, on taki oszukaniec był i jest, bo już dawno zrozumiał, że w dzisiejszym Świecie to kłamstwo, kurna go, rządzi. On wie, panie Adam, że wojny z takim totalnym kłamstwem, oszustwem państwowym, tak całkiem wygrać się nie da. Weź pan, byle jakie pytanie – prawdziwa odpowiedź jest tylko jedna. A kłamstw, ten tego, miliony. Prawda, kurna, często boli, a kłamstwo może ból uśmierzyć, oszukać … Prawda jest jaka jest, a kłamstwo takie, jakie komu akurat pasuje.

Patrzysz pan w telewizor i widzisz gościa z rządu jak w żywe oczy łże. I googlujesz, pan, co ten typek powiedział – i wyskakuje ci tysiące potwierdzeń, że skłamał; i pokazuje ci się tysiące dowodów, że mówił prawdę; i jeszcze tysiące takich, co ni to ni owo. I co? Wybierasz, pan taką odpowiedź, jaka ci akurat pasuje. Tak robi większość tych, co szukają.

A ci, kurna, co nie szukają – bo nie mają czasu, bo im się nie chce – oni mają bez liku potwierdzeń własnego zdania, ten tego. Bo jeśli czytają gazety, to tylko te, które im, kurna, pasują. Jeśli oglądają telewizję informacyjne, to tylko te zgodne, ten tego mać, z ich świata oglądem.

A te wszystkie, panie tego, co jak maszyny przeglądają internet i myślą, że dzięki temu wiedzą lepiej – im algorytmy uczynnych przeglądarek i pomocnych portali wyświetlą na pierwszych miejscach taki obraz, jaki przeglądającym pasuje, jaki lubią … żeby zostali, żeby klikali, żeby dali zarobić …

Lubisz pan, przypuśćmy, panie Adam wypić – wyeksponują ci kurna tego, że gorzała nie szkodzi, że gówno cacy.
Kochasz, pan, Kaczyńskiego, pokażą ci go jak zbawcę. Nienawidzisz PiS-u, pokażą ci go z najgorszej strony.
I wpadasz pan w taki krąg, z którego rzadko kto zdoła się wyrwać, kurna jego panie tego mać.

Bo, panie Adam, taki zapluty rząd jak teraz mamy, to – żeby się przy władzy utrzymać – prawdę musi znać, ale głęboko ją pod siebie schować.
I panie tego, nieważne, że Świat się wali, że się kończą pieniądze, że błąd za błędem, że bezprawie, że anarchia, że kradną, że szkodzą… Oni, panie Adam, wszyscy będą opowiadać, że dokąd one będą przy władzy, to Polsce nic nie zagrozi, że już jest lepiej, a będzie wspaniale.

I jednocześnie będą straszyć: opozycją, Zachodem, muzułmanami, kosmitami… co tam sobie, panie tego wymyślą. Kłamstwo na kłamstwie i bezczelna gospodarka strachem – i ludzie w większości kupują. Wierzą, nie wierzą, ale kupują. Panie, każden jeden chciałby być pięknym i bogatym i żyć długo zdrowo i szczęśliwie. A po co mu wiedzieć, że nie taki on ładny, że go okradają , że choroby go toczą. Panie, ten tego, wojny nie było w Polsce od przeszło 70-u lat, ludziom żyje się coraz lepiej, każden ma jakieś tam swoje sprawy, co się będzie na zapas przejmował – jest dobrze, będzie lepiej i szlus. Co? Mówisz pan, panie Adam, że na kłamstwie daleko nie zajadą. I nawet jak pan masz rację, bo na ten przykład praw fizyki, matematyki nie przeskoczą – to kłamstwa nowe mogą w nieskończoność wymyślać, panie kurna tego, z prawdą wymieszać… i jechać z tym koksem jeszcze latek parę.

Pytasz pan, czy może się taki numer pisowcom udać? Nie wiem, panie Adam. Bo widzisz pan, każdy może się pomylić – szczególnie w przewidywaniach, w szacunkach strat i zysków – i z tego powodu skłamać. Ale, panie ten tego, ten pisowski dwór, to we wszystkim już zmyśla – potrzeba nie potrzeba – o tym co było, co jest, co będzie. Na bok biorę, ten tego, niemoralne i nie-chrześcijańskie brewerie tych samozwańców, bo to nie one – to ich durnota własna, ten tego mać, PiS pogrzebie.

Wuj mój, świeć panie ten tego, lawirant, cwaniak duży, handlował na Kercelaku, później na Różyckiego, mówił mi:   Józiek ty się na Bazar nie nadajesz, ty kłamać nie umisz. Bo każdy, nawet głupek, wie, że żeby bezkarnie na dłuższe metę kit sprzedawać, ewentualnie bałach wciskać – należy, prom ciebie, rzeczony kit, lub bałach z prawdą w odpowiednich proporcjach wymieszać i dawkować, prom ciebie, nie nachalnie, nie na wydrę, nie w pysk. A o sobie to już jak najmniej nawijać – załatwić tak, żeby to inni laurki ci robili, życiorysy, prom ciebie, malowali.

Widzisz pan, panie Adam, dzisiaj narzędzia do oszustwa one mają o niebo lepsze, ale mimo to stare zasady dalej obowiązują. A one, zdaje się że o takie drobiazgi już nie dbają. Panie, one takie pewne siebie, że nawet jak w gówno wdepną, to nie zauważą. Panie, one już tylko kasę i zaszczyty widzą, o własne nogi się plątają, ale…

Pytasz, pan, czy PiS wygra wybory? Nie wiem, kurna go mać, nie wiem. Ludziska samodzielnego myślenia się oduczyli, nie wszyscy, ale więcej niż zwykle. Nauczyli się mieć, coraz więcej mieć i brać kasę i gotowce brać. Nie chcą słuchać, że jak wrzód rośnie, to w końcu pierdyknie i nie będzie przebacz, panie tego kochany, nie będzie…. Nie w kłamstwie, panie, sedno, ale w rosnącej liczbie bezmyślnych wierzących. Nie w tym kłopot że kłamcy tacy źli i głupi, ale w tym, że ludzie tego nie widzą, bo nie chcą zobaczyć, kurna tego, panie Adam. mać.

Adam Czejgis.

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *