A kto Polak ma świętować

Brunatnie-biało-czerwono.

Marsz! Marsz! Marsz! … na ulicach wojsko …

Prezes, Prezydent, rząd i narodowcy, i rasiści, i faszyści z Polski i z Europy – łączą się !

Marsz: zaproszenie do chaosu i zamieszek i znakomity pretekst do wprowadzenia przez rząd PiS-u „rozwiązań specjalnych”.

I każda prowokacja: każde rzeczywiste lub prawdopodobne, a i wymyślone zagrożenie życia, zdrowia, czci prezesa, Prezydenta RP może stać się idealnym powodem do wprowadzenia np. Stanu Wyjątkowego.

I wtedy PiS, jako jedyny sprawiedliwy, „ratuję ojczyznę”. O całe zło oskarża opozycję od prawa do lewa, represjonuje organizacje, uznane autorytarnie za radykalne i ….

I na lata zapomnijmy o wyborach, zapomnijmy o wolnościach, zapomnijmy o praworządności.

No, może nie na lata – jeśli stan wyjątkowy wprowadzą to pewnie też go spieprzą.

Święto! Święto! Święto! I kolejny „Cud nad Wisłą”. I PiS jak armia Boga i Kaczyński jak Zbawiciel. 

 

Wolne Miasto Płock 11 listopada 2018 r Święto Niepodległości. 

Czy z okazji, że obchodzimy stulecie odrodzenia polskiego państwa, mamy złożyć 100 wiązanek, odśpiewać sto hymnów, wywiesić 100 flag? Czy to wystarczy.?

W tym dniu po stokroć świątecznym,  gdy nacjonaliści, jawni faszyści, a i zwykli bandyci zawłaszczają Święto nas wszystkich – czy to wystarczy?

W tym szczególnym dniu składanie kwiatów, śpiewanie patriotycznych pieśni, eksponowanie barw narodowych – czy to dość?

Czy kiedy pisowskie władze fałszując historię Polski, jednocześnie cofając kraj w zacofane mroki tejże historii –  czy starczy, czy  wypada, czy wolno nam tylko świętować?

 

Święto Niepodległości:

Ostatni dzień stulecia odrodzonej Polski i pierwszy dzień kolejnego stulecia.

My, wszyscy obywatele Rzeczpospolitej, jesteśmy jak 38 milionów ziarenek piasku, z którego budujemy polską drogę. Drogę, po której my jedziemy, po której pojadą nasze dzieci i następne pokolenia milionów polskich obywateli i ich gości – miliony ziarenek polskiej historii.

Listopad 2o18 roku, droga w kolejne stulecie, droga, której jesteśmy i budulcem, i uczestnikami ruchu – ta droga pęka:

W jednej części się zapada, w innej cofa.

Jeszcze da się jechać, jeszcze omijamy rozpadliny. Jeszcze pod górę dajemy radę, jeszcze na coraz to bardziej stromych zjazdach działają śmierdzące spalenizną hamulce.

Jedni nie tracą wiary w swoje szczęście i pędzą. W większości jadą, bo jadą, bo zawsze jechali, bo wierzą… Inni zawracają. Jeszcze inni zatrzymują się zdziwieni – nie wiedzą, co robić.

Coraz więcej wypadków, coraz więcej pojazdów wypada z drogi …

I wszyscy krzyczą. Nie rozmawiają, zaciskają pięści…….

 

Mamy szczęście

Jeszcze:

Nie musimy konspirować, nie musimy sięgać po broń.

Nikt od nas nie wymaga najwyższych poświęceń.

Mamy szczęście, jeszcze nie pałują, nie zamykają, nie strzelają.

Jeszcze jesteśmy w Unii Europejskiej, jeszcze jesteśmy wolnymi ludźmi.

Jeszcze Polska nie umarła. Jeszcze Polska dycha.

A kto Polak, ma świętować …

Mamy szczęście…

 

Adam Czejgis.

 

 

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *