Nic nie może wiecznie trwać, nawet Kaczyński.

 

Pędzą czasy, w których prezes Kaczyński i jego gwardia zadowolonych z siebie starych capów i pazernych młodych wilków (i wilczyc) pojedynczo i grupami zaczną wpadać w własnoręcznie wykopane doły … W dołach zimna woda. W 2015 roku pan towarzysz prezes Kaczyński obiecał Polakom wielką odnowę państwa. Prawo, sprawiedliwość, uczciwość, zasobność , mleko, miód … Po czterech latach samodzielnych rządów (pierwszych takich w historii III RP) widać czarno na białym jaką karykaturą tamtych obietnic stało się państwo PiS. Państwo Kaczyńskiego jest prawe, sprawiedliwe, skromne i przyzwoite tylko w oficjalnych wystąpieniach polityków PiS, w kłamliwej propagandzie TVP i w głowach otumanionych nią wielu obywateli. Ale to, że wciąż jest ich jeszcze parę milionów, nie jest tylko „zasługą” pisowskich kłamstw w sferze publicznej.

Ogromne środki uzyskane przez państwo PiS, głównie dzięki wyjątkowej na przestrzeni ostatnich 12 lat światowej koniunktury gospodarczej, zamiast inwestować – w znacznej części – tam, gdzie stałyby się skuteczną barierą antykryzysową, Kaczyński przeznaczył prawie w całości na rozdawnictwo celowane w potencjalnie najbardziej przychylną mu część elektoratu.

Pan towarzysz prezes Kaczyński obiecał nam także państwo mocarne na zewnątrz i bezpieczne i uczciwe wewnętrznie.

Polityka zewnętrzna w ciągu czterech lat cywilizacyjnie cofnęła Polskę do grona państw autorytarnych, ksenofobicznych i wyznaniowych. Armia silna w teorii i w propagandzie, w praktyce prawie bezbronna, zależna od widzimisię prezydenta Trumpa. I zamiast wstawać z kolan, padamy na twarz.

O bezpieczeństwie wewnętrznym w zasadzie można powiedzieć tyle, że go nie ma i że im bardziej chce się je zobaczyć, to tym bardziej go nie ma. Służbom Specjalnym, które przez 30 lat robiły z państwem prawie co chciały, dzisiaj robią z państwem wszystko, co chcą. 200 afer, w tym kilka takiej mocy, że każda z nich mogłaby znieść każdy rząd na świecie, Prokuratura, Policja, ABW, CBA, Żandarmeria , Kontrwywiady, Wywiady, rządowe media, politycy PiS całą parą zamiatają, ukrywają, rozmywają … do Banasia dzwonią.

Nie bez winy za utrzymujące się wciąż wysokie poparcie dla PiS i pana towarzysza prezesa i pana towarzysza prezydenta jest także wciąż nie poukładana po porażkach opozycja i przeintelektualizowany symetryzm wolnych mediów.

Ale że nic nie trwa wiecznie, to wraz z postępującym spowolnieniem gospodarczym nadchodzi dzień próby dla PiS i dla pana towarzysza prezesa Kaczyńskiego. Braku fachowości w sprawach gospodarczych i uciekających przez to Polakom realnych pieniędzy nie zdoła przykryć ani Ziobro, ani Kamiński, ani TVP, ani Rydzyk.

Na koniec najważniejsze. Pan towarzysz prezes, mimo że praktycznie odcięty od realnego świata, wie, że nawet niewielki kryzys gospodarczy lub inne (nie do przewidzenia) zdarzenia w UE, przetasowania w USA w powiązaniu z odzyskującą wigor opozycją mogą niespodziewanie zrzucić w przepaść całą tę kabaretowo – tragiczną Rewolucję PiS. I wtedy to zbudowany przez niego po Stalinowsku aparat represji zwróci się przeciw niemu i przeciw jego pisowskim towarzyszom poplecznikom. I rozumie pan towarzysz prezes, że jeśli opozycja przejmie władzę, to nie omieszka w pierwszym rzędzie rozprawić się z PiS, korzystając z gotowych narzędzi. I tu staje Kaczyńskiemu kością w gardle niedokończone przez PiS zawłaszczenie Sądów.

A jeśli Andrzej Duda nie wygra wyborów prezydenckich? Pozostanie prezesowi, oprócz kruchej większości w Sejmie, tylko Trybunał Konstytucyjny. TK, który z Przyłębską, z Pawłowicz i Piotrowiczem na czele, w zamyśle pana towarzysza prezesa, ma stać się wunderwaffe i ostatnią redutą pisowskiej Rewolucji. I w razie potrzeby (uzasadniają to dobrem dobra) towarzysz Kaczyński np. bez trybu zmieni Konstytucję – Trybunał zatwierdzi. Nie po to naród władzę powierzył prezesowi, żeby miał się obcyndalać.

Pędzą czasy, w których prezes Kaczyński i jego gwardia zadowolonych z siebie starych capów i pazernych młodych wilków (i wilczyc) pojedynczo i grupami zaczną wpadać w własnoręcznie wykopane doły … W dołach zimna woda. Niekoniecznie – przecież zawsze można powtórzyć podgrzewanie.

Adam Czejgis

 

Please follow and like us:
error

1 thought on “Nic nie może wiecznie trwać, nawet Kaczyński.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *