Przybieżeli Birgfellnery

 

Czego tu jeszcze?
Ja cię nie mogę,
ja bym wybulił,
lecz nie mam skąd
A jak nie wierzą,
krzyżyk na drogę,
w gardło nervosol
potem pod sąd

Że nie zapłacę…
Porzućcie trwogę
(teraz wybory,
zrobił się swąd)
Wy się nie bójcie,
ja już tak zrobię,
że kasę w zębach
odda wam sąd.

Srebrne a skromne,
złote – ubogie,
but wyczyszczony
to już jest błąd.
Miejcie nadzieję,
i idźcie z Bogiem.
Zurück nach Wien,
albo pod sąd.

Nie będą Niemce,
te Szwaby wrogie
na mnie prezesa
i na mój dom
tu nachodzili,
wpędzali w fobie…
Pan Bóg im zapłać
i paszoł won.

Bo dał nam oj. dyr.
Przykład, że złodziej
może być świętym –
raz Łotr, raz Piotr …
A kto nie wierzy,
kto przeciw powie,
ten jest kapiszon,
łajza i knot.

My mamy paszę,
my mamy trzodę –
nikt nam nie skoczy,
nie ruszy stąd.
Naród się spuści
na bój z narodem,
a kto przeżyje,
tego pod sąd.

Jak będzie trzeba,
kijem pod brodę
sam się zamachnę
na własny rząd.
Sam się obronię,
na Turka modę
i niepotrzebny już
będzie sąd.

Adam Czejgis.

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *