Taki cóś

Taki prezydent albo prezes ten czy inny w imię własnej racji, w imię wyższości swojej wspólnoty jest zdolny do każdej nieuczciwości, jest zdolny do każdej zbrodni.

On z zasady nie przyjmuje żadnej krytyki ani swoich uczynków, ani czynów jego grupy. Jego miłość własna i nadwrażliwość na symbole zasłaniają mu realne widzenie świata. Świat staje się prosty, swoi znaczy dobrzy, obcy znaczy źli i szlus. A on jest swój, znaczy Polak, dobry Polak, prawdziwy Polak. On nawet jak zna obce języki, to ich nie rozumie, bo nie musi, on i je zwalcza, bo tu jest Polska, bo tu jest „on”.

On wartość człowieka mierzy nie jego czynami, ale pochodzeniem i przynależnością. Usprawiedliwi z łatwością nawet najpodlejsze działania tylko dlatego, że popełniła je „ jego strona”. I potępi w czambuł każde, choćby najlepsze, pomysły, bo nie jego, nie ich, bo innych.

I nieustanie kombinuje, jak tu zdobyć więcej władzy, i nieustanie wyobraża sobie wielkie zwycięstwa, straszliwą zemstę i nierzadko nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistych skutków swoich działań. Realny świat mu odpłynął od wyspy, z której nie widać już nawet, jaka pora roku jest za progiem.

On chce wierzyć, że to jego partia wciąż zwycięża, że powiększa przewagę nad przeciwnikami. A że o wiele łatwiej jest pomniejszyć dokonania innych, niż samemu zrobić coś wielkiego, to kłamie, obraża i odczłowiecza rzeczywistych i potencjalnych przeciwników

Dla niego takie pojęcie jak prawda obiektywna nie istnieje, wszystko podlega jego interpretacji. Każdy fakt może być jednocześnie i prawdą, i kłamstwem w zależności od aktualnej potrzeby. Fałszowanie historii nazwał polityką historyczną. Fałszowanie prawa przedstawia jako reformę wymiaru sprawiedliwości. Wychodzenie z Unii Europejskiej nazywa się wstawaniem z kolan, dramatyczne zadłużenie państwa to zrównoważony budżet, a okradanie obywateli to dobra zmiana itp.

I to się buja, taki prezydencie, prezesie czy jakiś inny. Rozbudowana do granic wyobraźni kłamliwa propaganda w połączeniu z resztówką koniunktury gospodarczej utrzymują was jeszcze na powierzchni. Ludzie wam jeszcze wierzą, jest ich coraz mniej i wiara coraz mniejsza, ale jeszcze jest. Nie chciałbym być w waszej skórze, kiedy tej resztki wiary suwerenowi zabraknie.

Adam Czejgis.

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *