Tarita tarita pito pito pito

Komu dzwonią, temu dzwonią, mnie nie dzwoni, bo to ja sam jestem jak ten dzwon prymarny, można rzec, trzonowy. Bo to właśnie ja i tylko ja, dla beneficjum narodu mojego wybranego, mogę przydzwonić, grzmotnąć, ewentualnie załomotać. Totalne oko widzi, ale nie rozumie, proszę Szanownego Państwa, bo nie ten pierdoła, co pierdoła, tylko ten bohater, co pierdoła albo odwrotnie, że ujmę to tak kolokwialnie, żeby Tusk i Schetyna he he zrozumieli. A dla Suwerena powiem tak: farys actus purus -i spójrzcie na mnie tak od serca po polsku… i wszystko jasne.

Tu jeszcze raz zejdę w tłuszczę – totalnym, z ostrzeżeniem – i powiem, że te wszystkie TV-eny, te “Wybiórcze”, te niepolskie, niechrześcijańskie telewizje i gazety, to one mogą mi, proszę Szanownego Państwa, mogą mi skoczyć na tniu tniu, że dla ewentualnego zrozumienia się wyrażę. Transcendentalna jedność apercepcji – to cały ja, a oni o mojego (żart) Kanta mogą sobie co najwyżej te swoje kmiotkowate łby porozbijać.

Ja, jak widać na obrazku, czuję się świetnie, i że tak powiem, zadowoleniem tryskam. Bo szczęście mojego dobrze zmienionego ludu jest moim szczęściem, a wygrana moich wrogów jest moją wygraną…. czy jakoś podobnie. Ja Was nie opuszczam, odpocznę sekundkę i wracam, i będę zmieniał, i będę zmieniał!

Na koniec pozwól, Suwerenie drogi, że zacytuję mojego średniowiecznego przodka (nota bene wypisz wymaluj jak ja, no może trochę był brzydszy) kolegę szkolnego Andrzeja i kumpla z wojska Mateusza. Jak kuzyn jego o zwrot pożyczki brzydko nagabywał, to schował się on na dębie i rzekł tak:
“consobrinus lokuta
et causa inito
tarita tarita
pito pito pito
anas locuta causa finita”

Wasz prezes – jeszcze sobie pozmieniamy ucha ha!

Adam Czejgis.

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *