Wielki Językoznawco, prezesie… cz II

Panie Kaczyński, z całego serca dziękuję Panu za oszczędzenie nam tym razem wyzwisk typu: kanalie, złodzieje, zdrajcy itp. Z łaski swojej, towarzyszu prezesie, miliony Polaków, w tym mnie, nazwałeś pan tylko nihilistami, czyli niczym, tworami bez uczuć i wartości. Pewnie się to nam należało, za to, że tylu wśród nas chrześcijan, katolików, którzy śmią ewangelię przekładać nad dobro PiS-u i jego Kościoła. Należało to się nam za to, że tylu wśród nas ateistów i innowierców.

Prezesie Kaczyński, któryś wzorem Józefa Stalina został „Wielkim Językoznawcą”, a w odwracaniu kota ogonem prześcignąłeś pan nie tylko jego, ale i drugiego Józefa, Goebbelsa. Kształtujesz pan dowolnie byty i niebyty i zmieniając słownik, zmienisz pan historię, zmieniasz teraźniejszość – za pomocą zamiany słów chcesz pan zmienić Świat. I czerpiesz pan, towarzyszu prezesie, pełnymi garściami przykłady z  prawdziwej, ale niestety głównie tej tragicznej i zbrodniczej historii Polski i Świata.

Już w czasie Rewolucji Francuskiej trybunał, który masowo skazywał ludzi na śmierć, nazywał się Komisją Dobroczynności, a ucięcie głowy na gilotynie określano „wyłączeniem od dobroczynności”. Tak i pan, prezesie – jeszcze nie tak zbrodniczo, ale już w podobnej skali – ministerstwo hejtu i opresyjności jako Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiasz, a jego szefa nieuka i nienawistnika określasz pan szeryfem ministrem modelowym. Podobnie media – kiedyś publiczne – fabryki nienawiści które na co dzień produkują bezprzykładną ilość kłamstw i oszczerstw – nazwałeś pan Mediami Narodowymi. Józio Goebbels ministerstwo służące do masowego ogłupiania społeczeństwa nazwał Ministerstwem Oświecenia Narodowego. Tak wielkie nagromadzenie kłamstw, tak wielka liczba oszustw i afer bez żadnej reakcji rządu, bez potępienia i kary, prowadzi do znieczulicy i coraz trudniej jest zwykłemu człowiekowi uwierzyć, że władza tak daleko może się w manipulacji i terrorze posunąć. I na tym, towarzyszu Kaczyński, jeszcze pan jedziesz.

I może nawet daleko byś pan na tych kłamstwach zajechał, gdyby nie zbyt wielka liczba starych durni i młodych idiotów w pańskim otoczeniu. A i pan, towarzyszu prezesie, też już nie rośniesz, nie błyszczysz, cień jeszcze,po prawdzie rzucasz, ale coraz mniej wyraźny i bzdyczysz, bzyczysz ni straszno, ni śmieszno. Twoja zawodowa armia cwaniaków i fanatyków jeszcze jest groźna, jeszcze przy tobie, towarzyszu, stoi. Ale „Pospolite Ruszenie”, ci przekupieni, ci oszukani i ci leniwi, bo głupi i ci głupi, bo leniwi, oni przy pierwszej okazji zwrócą się przeciw tobie, towarzyszu prezesie Kaczyński. Tu się powtórzę: Panie prezesie, koniec pańskiego samodzierżawia już blisko – pan to wiesz – tyle, że za żadne skarby nawet w snach do własnej klapy się nie przyznasz,

Adam Czejgis.

Please follow and like us:
error

3 thoughts on “Wielki Językoznawco, prezesie… cz II

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *