Wolne Sądy, Płock, 8 grudnia 2017

Jest piątkowy wieczór. Pod sądem w Płocku zebrała się grupka ludzi. Wkrótce urosła do ponad siedemdziesięciu osób. Większość z nich zna się osobiście lub choćby z widzenia – to wszystko twarze znane z protestów tu, na miejscu, ale i w Warszawie, protestów przeciwko rujnowaniu kraju przez partię rządzącą. Jest też grupka osób całkiem nowych.

    Obecni na proteście stali godnie, trzymając w rękach świece, litery składające się na napis KONSTYTUCJA WOLNE SĄDY. W tle słychać było tekst preambuły konstytucji. Słychać było piosenki komentujące aktualną rzeczywistość w Polsce – „Czarny walc”, „Biały walc”, „Warszawianka” i wiele innych. Część ludzi teksty zna już na pamięć.

    Gdyby się dobrze przyjrzeć, to zobaczyłoby się łzy w oczach ludzi. To już któryś z kolei protest, w którym biorą udział. Od około półtora roku – pogoda czy deszcz, czy mróz – są, by walczyć o Polskę, by zaświadczać, że są jeszcze ludzie, którym zależy. Są zmęczeni, czasem zniechęceni, czasem z poczuciem wołającego na puszczy. Ale są.

    Naprzeciwko grupy protestantów przechadzają się ludzie, mieszkańcy Płocka. Rozpiętość wieku duża. Reakcje są różne. Jedni traktują protestujących jak weekendową ciekawostkę, robią zdjęcia jak na wycieczce. Inni pokazują środkowy palec, komentują niekulturalnie. Aż korci, żeby im powiedzieć: „Jeśli dalej będzie się działo to, co do tej pory, to za kilka lat będziesz sobie wyrzucał, że nie protestowałeś ze świeczką czy transparentem.” Są i tacy, którzy prowokują uczestników protestu do agresji. Zgromadzenie jest prawomocne, zgłoszone policji, więc policjanci takie osoby odprowadzają do radiowozu i spisują.

    W oczach nielicznych przechodniów widać zrozumienie, ale nie starcza odwagi na przyłączenie się do protestu. Mimo wszystko – dobre i to.

    W tekście jednej z piosenek towarzyszących protestowi są słowa: „My stoimy, żebyś i ty miał prawo do własnego zdania”. Ciekawe, ile osób usłyszało i zrozumiało te słowa?

    Protest pod płockimi sądami będzie trwał. Oby z dnia na dzień liczniejszy. Oby…

 

Hanna Krzewińska

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *