Człowiek, który zawsze musi mieć rację …

Prezes Jarosław Kaczyński – człowiek, który zawsze musi mieć rację. Wychowywany i przez całe dorosłe życie utwierdzany w kulcie swojego geniuszu. Polityk, który własną wolę polityczną uważa za dogmat. a wszystko, co może mu te przekonanie zaburzyć, uznaje za wrogie i zwalcza.

Bez wątpienia nie możemy dzisiaj pana prezesa postawić w jednym szeregu z takimi zbrodniarzami jak Stalin, Mussolini czy Hitler. Bo choć prezes Kaczyński jest nie mniej skutecznym od nich despotą budzącym tak samo groźne demony ksenofobii, homofobii i pogardy dla demokracji, to jeszcze nie więzi, nie torturuje.

I choć pan prezes nie mniej skutecznie od Stalina, Mussoliniego i Hitlera dzieli społeczeństwo na dobrych, bo swoich i złych, bo nie popierających, to jeszcze nie zabija.

Bo choć pan Kaczyński z bezwzględnością równą wszystkim innym dyktatorom odczłowiecza swoich przeciwników politycznych tych w ojczyźnie i tych zagranicą, to jeszcze nie rozpoczyna z nimi gorącej wojny.

Kaczyński – człowiek, który zawsze musi mieć rację – nie jest Stalinem, Mussolinim, Hitlerem, ale podobnie jak oni przekonany o własnej wyjątkowości zrobi wszystko, żeby swoją rolę genialnego przywódcy, zbawiciela narodu, niezależnie od kosztów wciąż wzmacniać.

I do tego potrzebuje nowej oddanej mu elity. Nie tylko posłuszni prokuratorzy i sędziowie, nie tylko służby, policja, wojsko, większość parlamentarna… są niezbędni dla autorytarnej władzy, ale i potulni dziennikarze, naukowcy, pisarze, aktorzy, biznesmeni …

Wymiana elit to naturalny proces i nie da się go bezboleśnie przyśpieszyć. A Kaczyński galopuje.

I choć nie jest on ani Stalinem, ani Mussolinim, ani Hitlerem, to tak samo jak oni, żeby stworzyć nowe elity, najpierw musi usunąć stare. A że nie ma na taką operację za dużo czasu, należałoby postawić pytanie: Jak pan prezes Kaczyński będzie stare elity usuwał?

Bo jak powstają polskie elity nowe i kto je tworzy, już wiemy.

Nowe elity w Polsce tworzą ludzie, którzy zawsze muszą mieć rację – chyba, że prezes uważa inaczej – to nie są Stalinowcy, to nie Czarne Koszule, to nie są Hitlerowcy, ale tak jak tamtych, jedynym ważnym powodem ich przynależności do elity jest posłuszeństwo wodzowi i partii i ich przydatność dla wodza i partii.

Ani wiedza, ani moralność, ani dokonania nie mają znaczenia. Oprócz lojalności liczy się jeszcze zawziętość i brak zasad w zwalczaniu opozycji, a także ostentacyjny katolicyzm, patriotyczne napuszenie i pogarda dla inności.

To nie są faszyści …

oni tylko rozbijają układy, im się należy…

kradną i mówią, że tyko złodziejom

i się dzielą…

a niszczą tylko tych niedobrych…

i mają Boga w sercu i nienawidzą jedynie bezbożnych…

ale ich nie likwidują, choć mogą…

I pociągi jeżdżą, i tramwaje,

i jesień i liście żółkną,

grzybki rosną w lasach i w słoikach …

to nie są faszyści … jeszcze

to nie jest wojna … jeszcze

to jest falanga… już

to jest przedwojnie … już.

 

Adam Czejgis.

Please follow and like us:
error

1 thought on “Człowiek, który zawsze musi mieć rację …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *